salsa

Basia: taniec dodaje mi energii

P1030981_150Taniec może uwalniać od stereotypowych zachowań. Można porzucić ocenianie, czy to jest ładne czy nieładne. Po prostu być tym tańcem, być w nim i z nim.

Pamiętam, że w dzieciństwie nie tyle sama tańczyłam, co uwielbiałam oglądać balet. Fascynowało mnie to panowanie nad ciałem i było w tym też coś niezwykle zmysłowego…  Nie mogłam oderwać oczu od tancerzy w telewizji. Czytaj dalej

To najpiękniejszy widok – tańczące kobiety. Opowieść Hani

PC180149_150Bardzo lubię tańczyć na boso. Mam takie swoje ulubione miejsce z widokiem na Ślężę. Lubię czuć ziemię pod stopami.

Dziś nie wiem, jak to mogło się stać, że bez tańca żyłam tyle lat. Uwielbiałam taniec od dzieciństwa, ale wówczas nie tańczyłam. Byłam zbyt nieśmiała, żeby to robić. Miałam jednak w zanadrzu inne formy aktywności, np. biegałam. W kulminacyjnym punkcie, w wielkiej radości zawsze widziałam siebie tańczącą na plaży… Czytaj dalej

Salsa rozgościła się w moim ciele. Opowieść Jowity

Honeyview_P6060512

Nie przypominam sobie tańca w dziecięcych marzeniach, pamiętam natomiast, że uwielbiałam śpiewać i chyba z tym związane były moje najwcześniejsze plany. Pragnęłam zostać piosenkarką. Zawzięcie trenowałam przed lustrem, trzymając w dłoni dezodorant „Basia” . Nie zniechęcił mnie nawet pan od muzyki, „genialny” pedagog, który powiedział, że ryczę jak koza. Czytaj dalej

Z cyklu: Dlaczego tańczę. Opowieść Joli

Taniec daje mi odprężenie i relaks, sprawia, że lepiej czuję się ze swoim ciałem, jestem bardziej giętka i elastyczna. Daje mi też większe poczucie kobiecości.

Tak naprawdę przyjemność płynąca z tańca przyszła do mnie po czterdziestce. Jako dziecko nie tańczyłam i nawet tego nie lubiłam. Wesela i dyskoteki mogłyby dla mnie w ogóle nie istnieć.
Próbowałam uczyć się tańczyć jako dorosła osoba, ale były to próby zupełnie nieudane. Pewnego dnia moja przyjaciółka Jagoda zaprosiła mnie na wyjazd do Parady w Niedamirowie. Powiedziała, że będzie fajnie. Rzeczywiście, okazało się, że to cudne miejsce, wspaniali ludzie, przepyszne jedzenie, wyjątkowe widoki. Wszyscy tańczyli, byli wyluzowani i świetnie się bawili… Czytaj dalej

Taniec nie zapomniał o mnie. Opowieść Krysi

taniecOd kiedy tańczę? Myślę, że od zawsze. W dzieciństwie chodziłam  na zajęcia z rytmiki. Nie znaczy to jednak wcale, że byłam nadmiernie ruchliwym dzieckiem. Wręcz przeciwnie – i dzisiaj jestem raczej typem kanapowca. Są ludzie jakby stworzeni z ruchu, nawet gdy siedzą, wydają się lekko rozedrgani. To na pewno nie ja.
Tak naprawdę roztańczyłam się dopiero na studiach. Chodziłam wówczas chętnie na zabawy taneczne i dyskoteki. Wtedy interesował mnie wyłącznie taniec z partnerem i bardzo było ważne, żeby dobrze prowadził. Tańczyłam wówczas z zapamiętaniem, oddając temu serce. Czułam, że jestem tym tańcem. Czytaj dalej