Uważne ćwiczenia, skupienie, eksplorowanie nowych odczuć, sposobów poruszania się, szukanie płynności i rozluźnienia w lekcjach metodą Feldenkraisa, które poprowadził Paweł Wójtowicz.

I swobodny, energetyczny, beztroski taniec. Do tego jeszcze poranny Qigong, spacery, rozmowy, odpoczywanie i kosztowanie pyszności z kuchni Beaty i Grzegorza. Tak było. Dobrze było.

Maj w Paradzie to już tradycja. Znów były tańce na tarasie z widokiem rozległym na Kotlinę, łąki, góry. Znów nad nami słońce, wiatr dołączający do naszego ruchu. Był poranny i popołudniowy Qigong na zielonej trawie. Na ulubionej podłodze bose stopy lekko tańczyły.

A do tego ćwiczenia – prowadzące nas z uwagą do nas, do naszego odczuwania siebie i tego co się z nami dzieje, kiedy podążamy za kolejnymi ruchowymi zadaniami. Zapamiętamy też pewnie na długo ten wieczór, kiedy śmialiśmy się, śmialiśmy, śmialiśmy…

Wiedziałam, że tak jest, że w tańcu się roztapiamy, łączymy, przenikamy… ale że to tak można zobaczyć, zapisać w obrazie? Patrzę na zdjęcia Ewy Poddig i zachwycam się raz jeszcze 🙂 To piękne uchwycenie chwil w trakcie Weekendu z ruchem i tańcem w Paradzie.

Za chwilę ruszają po wakacjach nasze nowe kursy salsy, znów w Sali Lustrzanej na Wierzbowej pojawią się po raz pierwszy ci, którzy od lat marzyli, żeby tańczyć, i ci którzy przed chwilą wpadli na ten pomysł. Tacy, dla których to będzie kolejny poznany taniec i tacy, którzy zaczynają swoją przygodę z ruchem od tego rytmu. Wszystkich powinniśmy uprzedzić Czytaj dalej

Chwilami wyglądało to całkiem inaczej – wtedy, kiedy wysiadali z busa, elegancko ubrani, z walizkami. Albo kiedy szli w góry – w kolorowych strojach, kapeluszach, kobiety starannie uczesane, ozdobione piękną biżuterią. Chwilami w tańcu, w gorących latynoskich rytmach albo przebojach Golców –  beztroska, energia, fantazja, szaleństwo były takie same jak te, które pojawiają się, gdy jestem z ludźmi o 50-30 lat młodszymi. Czytaj dalej

Jacek Owczarek: Improwizator nie powinien rozpamiętywać tego, co się wydarzyło. Jeśli coś nie wyszło, trzeba to zostawić albo wykorzystać, nie kopiować. A poza tym nie zakrywać się, wręcz przeciwnie, cenna jest umiejętność otworzenia się na to doświadczenie.

Jadwiga Majewska: Nazwałabym to poczuciem momentu. Umieć być tylko tu i tylko teraz i czerpać z tego jak najwięcej się da…

Jacek Owczarek: Żeby to osiągnąć, trzeba też wyzbyć się poczucia oceny w trakcie improwizacji. Oceniając siebie, odnoszę się przecież do jakiejś przyszłości, myślę: „ciekawe, czy jeśli zrobię tak, to widzowi się to spodoba czy nie?”. To powoduje, że zaczynam kombinować – a tym samym wychodzę z improwizacji. Pierwszą rzeczą, jaką mówię na zajęciach, jest to, że w żaden sposób nie oceniamy tego, co robimy.

Ilona Trybuła: Myśl jest za wolna w stosunku do ruchu, przychodzi po nim, dopiero gdy już wiadomo, co się zdarzyło. Mówimy wtedy o używaniu inteligencji analitycznej. Dlatego improwizacja jest najbardziej precyzyjnym procesem, jaki można sobie wyobrazić, procesem krystalicznym. Kiedy w niej jesteśmy, inaczej przebiega nasze myślenie.

www.teatr-pismo.pl

małe na ustawieniaW gościnnej Nalandzie spotkałyśmy się dzisiaj z Dorotą Kamecką z Markiem Wilkirskim, żeby omówić pomysł  zrobienia we Wrocławiu wspólnych zajęć, w których połączymy improwizację w tańcu z metodą ustawień pod nazwą „Ustawienia – Poruszenia”. Marek stosował już takie twórcze połączenia np. prowadząc warsztaty z Beatą Eckert pracującą metodą 5Rytmów. Mamy już ustalony wstępny termin – 28 września 2013. Jeśli kogoś ten pomysł zainteresował, to może się już dzisiaj wstępnie do mnie zgłosić: anna.tymes@11dom.pl

 

 

Od dłuższego czasu zastanawiamy się, jak dobrze opisać zajęcia, które na naszych wyjazdach prowadzi Dorota Kamecka. Kiedyś używałyśmy słowa 'improwizacja’. Okazało się jednak, że to słowo budzi bardzo różne skojarzenia. Na przykład słyszałyśmy, że improwizacja w tańcu to coś, co potrafią tylko zawodowi tancerze, że potrzebne są specjalne umiejętności i długi trening. Znalazłam dzisiaj ciekawą wypowiedź Jadwigi Majewskiej na ten temat na stronie www.teatr-pismo.pl. Tak się dobrze ten tekst zaczyna: „Improwizacja? Dzisiaj, w czasach totalnej kontroli? Ależ oczywiście, właśnie dzisiaj! Improwizacja bowiem to – powiedzmy wszystko zaraz na początku – sztuka dotykania granic wolności.”

A potem dalej ” Improwizacja zjawiała się zatem zawsze wtedy, gdy zjawiał się człowiek wolny, a znikała, kiedy ów wolny, bezgranicznością swoją jakby zmęczony, zaczynał tęsknić za porządkiem. Podążać chciał teraz za ideałem, za czymś perfekcyjnie zaplanowanym, precyzyjnie ustalając każdy swój ruch, zachowanie, uczucie, myśl…”

Zadanie jest z tych takich alchemicznych. Mamy tańczących. Wśród nich liczne miłośniczki i miłośników swobodnego salsowania, instruktorki salsowe, improwizacji w kontakcie i flamenco, mamy zawodową tancerkę baletu, wysokiej klasy tancerza tańca towarzyskiego i tych, którzy tańczą chętnie najrozmaitsze rytmy. Mamy spory zapas muzyki: od najrozmaitszych salsowych stylów, przez funki, swing do folku cygańskiego i bałkańskiego. Teraz tylko trzeba zgrabnie to połączyć, w odpowiednich proporcjach i kolejności, żeby magia tańca zadziałała. I tak się stało tego wieczoru… A że pysznego jedzenia było pod dostatkiem i zapasy win… To nie przypadek, że i toast wzniesiony został…

Był taki dzień majowy w którym Robert zawiózł mnie do Niedamirowa, to był 2003 rok. Pamiętam jak wysiadłam z samochodu i zaczęłam zauroczona widokiem iść w stronę domu. A dom przyciągał mnie malunkiem na ścianie, zielonym otoczeniem, kolorami i fakturami przedmiotów.

Gospodarz, który pojawił się w sieni, oznajmił, że jest teraz zajęty, bo ma grupę niemieckiej młodzieży na warsztatach, że jak bardzo chcemy, to ewentualnie możemy sobie sami dom zobaczyć… Chcieliśmy i to bardzo. Za chwilę Grzegorz przyszedł do nas i już całkiem życzliwie, może widząc w naszych oczach prawdziwy zachwyt, oprowadził nas po różnych miejscach.

Tak zaczęło się moja znajomość z Paradą, Domem Trzech Kultur w Niedamirowie. Zaraz potem spotkaliśmy Beatę, która szła z ogródka z naręczem ziół. Tak – powiedzieli Gospodarze – możecie tutaj przyjechać. Wy zatroszczycie się o ludzi,  których zaprosicie na wasze warsztaty, my zatroszczymy się o was.

Minąć musiało 6 lat zanim wróciłam do Parady. I miałam z kim. Pierwsze warsztaty w czerwcu 2009 roku zorganizowałyśmy z Gosią Kałwak. Przyjechałyśmy z grupą praktykującą qigong, styl Lecący Żuraw. Ćwiczenia w ciszy i skupieniu tej formy uzupełniłyśmy tańcami – szkockimi, etnicznymi, improwizacją.

IS_newDSC08021
IS_newDSC08038
P1060569
OLYMPUS DIGITAL CAMERA