rozwój osobisty

2018.11 Feldenkrais i Qigong w Antoniowie

Weekend w górach z metodą Feldenkraisa i Qigongiem – koordynacja i świadomość

Zajęcia z metodą Feldenkraisa prowadził Paweł Wójtowicz. Tym razem w programie były m.in. takie lekcje:
1.  łączenie zegara pod miednicą z naprzemiennym oddychaniem.
2. zgięcia do przodu, aby ugasić stresowe napięcia w brzuchu
3. o prostocie, czyli „nie garb się” wg Feldenkraisa
4.  w kształcie litery X o centrum i peryferiach ciała
Qigong Styl lecący żuraw poprowadziła Urszula Bugajewska

Tak ten czas podsumowała Sandra – jedna z uczestniczek.
Ten weekend to dosłownie CUDOWNE ukojenie dla ciała i wszystkich jego struktur, a co najważniejsze dla układu nerwowego. Wspaniała regeneracja i uszanowanie dla  ciała, jego kondycji i struktury. Decyzja o uczestnictwie w zajęciach to jak się okazuje wielka nagroda dla siebie samego.

2018.04 Feldenkrais i Qigong w Antoniowie

Weekend w górach z ćwiczeniami Feldenkraisa i Qigongiem – okiem uczestniczki

W tym roku po raz pierwszy uczestniczyłam w Warsztatach z metodą Feldenkraisa. Zdecydowałam się wziąć udział w weekendowych zajęciach, które zorganizowane były w dniach 20-22.04.2018 w Antoniowie koło Jeleniej Góry przez Ośrodek Tańca, Ruchu i Rozwoju 11 Dom. To był strzał w dziesiątkę. Biały Dom w Antoniowie, to uroczo zlokalizowany ośrodek, wokół którego roztaczają się malownicze górskie widoki. Zapewne o każdej porze roku można się tu zachwycić przyrodą, ale w ten weekend wiosna wręcz wybuchła – przepiękna soczysta zieleń młodych liści na drzewach, zapach lasu, kwitnących drzew i krzewów. To wszystko zalane cudownym wiosennym słońcem… Raj na ziemi!

Gospodarze Antoniowa to wspaniali ludzie – nie narzucający się swoją obecnością, ale w dyskretny sposób  dbający o gości i gościnę. Biały dom jest czysty i schludny, urządzony w prosty sposób – może wręcz surowy, co sprzyja tego typu warsztatom. Najpiękniejszym miejscem w domu jest sala, w której odbywały się nasze warsztaty – pierwsze wrażenie jest oszałamiające – ściany z surowej cegły, drewniana podłoga i wielkie okna, przez które wlewa się do wnętrza przepiękny krajobraz….

Warsztaty Feldenkraisa prowadził Paweł Wójtowicz – nie wiem, jak wyglądają takie zajęcia prowadzone przez innych instruktorów, ale Paweł najwyraźniej ma ten dar, który sprzyja skupieniu i koncentracji – jego spokojny stonowany głos prowadził nas przez wszystkie wyzwania, które podejmowaliśmy w wykonywaniu ćwiczeń. O poranku na łące przed domem skąpani w porannym słońcu, mieliśmy przyjemność praktykowania ćwiczeń qigong – stylu Lecącego Żurawia, prowadzonych przez Basię Starzyńską. Spokojny głos Basi, śpiew ptaków i każdy skupiony na powtarzaniu jej płynnych ruchów  i „zagarnianiu energii”.  Program dnia był tak ułożony, że każdy miał możliwość skorzystania z pobytu w tym malowniczym miejscu i nacieszenia się spacerami po okolicy.

Cały wyjazd, perfekcyjnie zorganizowany przez 11 Dom, był dla mnie bardzo inspirującym, relaksującym i napawającym wielkim zastrzykiem energii wydarzeniem. Już się nie mogę doczekać kolejnego wyjazdu.

Joanna S.

 

2018.09 Śpiewanie z Emmą w Wataszce – Singing as Life Practice

Joanna Kaczmarek

Bez mojej pieśni nie ma mnie

VoiceInProgress vol.3 – Emma Bonnici – Singing as Life Practice, warsztat (nie znajdę lepszej nazwy, ale to znacznie wykracza poza ramy „warsztatu”) w Wataszce, dla zamkniętej grupy laboratorium, pracującej już od jakiegoś czasu pod czujnym okiem Emmy. Najbardziej przejmujące i głębokie doświadczenie w mojej dotychczasowej pracy z głosem, najbliższa sercu praktyka, najważniejszy z dotychczasowych punktów researchu, który mam radość przeprowadzać w ramach Stypendium Twórczego. Jak to jest usłyszeć swój GŁOS – to, co przylega najbliżej duszy każdego z nas. Historie-pieśni, które śpiewają się w nas, brzmią w środku, choć jeszcze ich nie słychać. Odwaga oddania im głosu, takimi jakimi są. Pozwolenie na spotkanie ich z głosami innych ludzi. W pieśniach, piosenkach, improwizacji, zwyczajnym byciu obok. Piękno tych spotkań. 4 dni śpiewu, słuchania, emocji, dziennych i nocnych spacerów, plecenie wianków, dżem malinowy i ciasto czekoladowe Doroty. Ta metoda – śpiew, jako praktykowanie życia – coraz mocniej jawi mi się jako najistotniejsza wartość pracy, w którą brnę, bo istnieje obok wszelkich książek, technik, stylów, całego profesjonalnego świata. Bez mojej pieśni nie ma mnie. Nie ma mojego głosu. Prawdy. I Bogu dzięki za Emmę, wspaniałego nauczyciela i wielkiego człowieka.
Dziękuję 11 Dom. Taniec – Ruch – Rozwój, Anna Tymes i Dorota Kamecka za organizację warsztatów 

VoiceInProgress vol.3 – Emma Bonnici -Singing as Life Practice, workshop (I will not find better name for that, but it is much more than just „workshop”) in Wataszka, for closed laboratory group that work together for longer time led by Emma. It is the most thrilling and deep experience in my previous work on voice, close to the heart, the most important point in the research, that I have a joy to lead because of my Scholarship. How to hear a VOICE – this, what cling closest to our soul. Stories-songs, that are singing in ourselves, sound inside, even if not audible outside. The courage to give them voice, as they are. To let them meet voices of other people. In songs, improvisation, ordinary being together. Beauty of those meetings. 4 days of singing, listening, emotions, days and nights walks, making wreaths, raspberry jam and Dorotas chocolate cake. This method – singing as life practice – is appearing more and more as the main value of work that I wade into, because it exist next to all books, technics, theory, styles, all the professional world. There is no me without my inner song. There is no my voice. Truth. And thanks God for Emma Bonnici, wonderful teacher and great human being.
Thanks to 11 Dom. Taniec – Ruch – Rozwój Anna Tymes and Dorota Kamecka for organizing workshops with Emma Bonnici.

 

Jeśli chcesz dostawać informacje o naszych warsztatach śpiewu i innych wydarzeniach, kursach, spotkaniach naszego ośrodka 11 Dom, zapisz się na newsletter

Imię i nazwisko

Adres e-mail

Miejsce zamieszkania:

Wrocław i okolice

Inna miejscowość

Wybierz tematy newslettera:

Wszystkie wydarzenia Ośrodka 11 Dom

Tylko:

Taniec

Metoda TRE

Metoda Feldenkraisa

Ćwiczenia Qigong

Głos i śpiew

Trening Oczu i Widzenia

2018.01 – Styczniowe warsztaty z Emmą Bonnici

Gdy ktoś po raz pierwszy przychodzi na warsztat głosu Emmy Bonnici, zapewne dziwi się, że połowa zajęć to przede wszystkim ruch. Emma podkreśla, że głos mieszka w ciele.  Śpiewamy i opowiadamy poprzez pieśni historie całym ciałem. W śpiewaniu uczestniczą na przykład nogi, więc już na początku zajęć je uruchamiamy. Rozgrzewamy się we wspólnym spacerze po sali w rytmie dynamicznej muzyki. Ćwiczenie przy okazji integruje grupę i jest wstępem do nauki słuchania siebie i innych. Mimo że nie znamy swoich imion, to właśnie nasza szansa na wchodzenie w pierwsze relacje: patrzymy sobie w oczy, uśmiechamy się, mijamy, reagujemy na to co z przodu, z boku i za plecami. Potrzeba nam uważności, by nie wpadać na siebie nawzajem, a jednocześnie możemy poeksperymentować z szybkim i zwinnym przemykaniem się w tłumie. Najważniejszy element pierwszej części zajęć to dla mnie nauka patrzenia i bycia widzianą. Stajemy w kręgu. W tym ćwiczeniu nie wydajemy z siebie jeszcze żadnego dźwięku, chodzi jedynie o to, aby z otwartym, oddychającym ciałem, z pełną świadomością każdego ruchu przejść z jednego miejsca kręgu na przeciwną stronę. Uważnie patrzymy dookoła i przed siebie, nie spuszczamy wzroku, nie unikamy znalezienia się w środku. Okazuje się, że w tym prostym z pozoru ćwiczeniu wychodzą z nas wszystkie lęki i stereotypy na własny temat z dzieciństwa i młodości, które często wciąż towarzyszą nam jako osobom dorosłym. „Co inni sobie o mnie pomyślą?”. „Czy to nie głupie, co robię?”. „Czuję się jakoś dziwnie”. „Czuję się niezręcznie, sztywno”, „Nie umiem ładnie się ruszać”, „Boję się być zauważony”, „Nie lubię być w centrum uwagi”. Prawdopodobnie niektórzy z nas mają też inne głeboko zakorzenione przekonania, takie jak: „Nie umiem śpiewać”, „Ktoś mi kiedyś powiedział, żebym lepiej nie śpiewała”. A niektórzy z nas z chęcią wejdą w bezpieczną znajomą rolę, zaczną komplikować ruch, dodawać ozdobniki, omijać najbardziej energetyczne centrum kręgu, spuszczać wzrok lub spoglądać w sufit. Tak naprawdę trzeba wielkiej odwagi, żeby przejść powoli na drugą stronę i pozwolić się zobaczyć, a także patrzeć prosto w oczy innych uczestników. W środku kręgu jesteśmy najbardziej bezbronni, ale też najbardziej ludzcy. To było dla mnie piękne i wzruszające doświadczenie pozwolić sobie na bycie otwartą, a potem odczuć piękno i wsparcie osób dookoła. Aktywne stopy, głęboki oddech, bicie serca, podekscytowanie i radość. Poczułam, że jestem żywa.

Emma powiedziała do jednego z uczestników: „Nie znasz następnego kroku, nie wiesz, co on przyniesie”. To tak, jakbyśmy robili coś po raz pierwszy, jak dzieci… Ćwiczenie ma ogromną moc transformacji. Patrząc na inne osoby, z których każda zmagała się z jakimś swoim lękiem, czułam wzruszenie i cieszyłam się, że mogę tu być. Pomyślałam, że takie ćwiczenie może sie też przydać w przypadku lęku przed publicznymi wystąpieniami. Zanim zabierzemy głos, warto zadbać o komfort własnego ciała w nowej przestrzeni. Żeby poczuć się bezpiecznie, potrzebujemy dużo praktyki! Zajęcia Emmy to przede wszystkim praktyka, a proste ruchowe i głosowe ćwiczenia są zawsze czymś więcej, działają na głębszych poziomach. Nasza nauczycielka to doskonały pedagog, jest wymagająca i nie odpuszcza, ale tma też ogromne poczucie humoru, sporo żartuje i sprawia, że spontanicznie się śmiejemy. Na tych zajęciach przechodzimy od śmiechu do powagi, a po niej znów następuje lekkość, radość i zabawa. To urozmaicenie pozwala nam doświadczać różnych emocji w bezpiecznych warunkach.

W drugiej części zajęć rozgrzewamy nasze struny głosowe, rozśpiewujemy się. Emma pokazuje nam, jak zmienia się ten sam dźwięk wydobywany za pomocą różnych rezonatorów w naszym ciele. Inny jest dźwięk nosowy, inny wypuszczony z czubka lub z tyłu głowy, jeszcze inny – wydany przy wsparciu rezonatorów w klatce piersiowej czy plecach. Słyszymy i eksperymentujemy też z wydawaniem dźwięków z kilku rezonatorów naraz. Ćwiczenia, które wydają się z opisu skomplikowane techniczne, okazują się bardzo ciekawą przygodą! Z fascynacją obserwuję podróż dźwięku w moim ciele.

Na deser uczymy się dość trudnej bułgarskiej pieśni. Jest wśród nas grupa stałych bywalców, ale też zupełnie nowe osoby, które nie mają doświadczenia w śpiewaniu. Jednak pod koniec zajęć wszyscy śpiewamy na dwa głosy! Trudno jest wyjść z sali warsztatowej po takim doświadczeniu… chciałoby się dalej śpiewać i spiewać, ruszać się… i jeszcze więcej śpiewać!

Relacja z warsztatów głosu z Emmą Bonnici – SINGING AS LIFE PRACTICE- 2,5 godzinne zajęcia wprowadzające – 22.01.2018

Autorka: Katarzyna Maicher

Trenerka CatMove®, tancerka, pisarka, animatorka kultury, twórczyni Różanej Manufaktury, współzałożycielka kolektywu muzyczno-tanecznego Głosy Miasta, liderka i pomysłodawczyni cyklicznych warsztatów wokalno-ruchowych „Obudź swój głos”. Od lat zgłębia różne metody taneczne i praktyki pracy z ciałem. Na co dzień prowadzi m.in. zajęcia taneczne z seniorkami.

2017.03 Feldenkrais i Qigong w Antoniowie

H_Feldenkrais i Qigong w Antoniowie (1)

Kilka słów o naszym weekendzie w górach z ćwiczeniami Feldenkraisa i Qigongiem

Basia Starzyńska

Może to przez to, że przyjechaliśmy do Antoniowa w przeddzień Prima Aprilis – dnia żartów, cały pobyt był wyjątkowy. Na początku wiosny temperatura powietrza była jak w środku lata. Żaby rozpoczęły rechot, żmije wylegiwały się na drodze a ptaki najpiękniej wyśpiewywały swoje trele. Pąki krzewów i drzew całkiem śmiało otwierały się do słońca. W każdej chwili zmieniał się kolor otoczenia. Zieleniało nam w oczach!

Dobrze się stało, że Paweł rozpoczął lekcje Feldenkraisa od ćwiczenia oczu. Powolne, proste ruchy gałek ocznych, w prawo, w lewo, do góry, w dół, blisko, daleko…  Był czas na obserwowanie, jak ten ruch nam wychodzi, ile nas, podłącza się do tego działania. W ciszy, spokojnym obserwowaniu, czuję większe napięcie twarzy, podniebienia, żuchwy, języka. Dlaczego używam tak dużo części  ciała, skoro pobudzam tylko jeden element ? Po wielu powtórzeniach, kolejnych wskazówkach  i wielu przerwach na odpoczynek,  udaje mi się wyeliminować nadmiar  napięć i spokojnie podążać z ruchem gałek ocznych. Później, kiedy jestem na spacerze, sprawdzam to doświadczenie… powoli  omiatam wzrokiem otoczenie, badam, czy gdzieś w ciele pojawia się jakieś napięcie, po kilku powtórzeniach czuję już tylko oczy. Działa.

Lubię w tych lekcjach to, że uczą nas jak zmieniać wyuczone nawyki, które są przyczyną  bólu i wielu chorób. Pokazują wiele sposobów zmiany tych nawyków, a tym samym służą zdrowiu. Widać było po zajęciach, jak wielu z nas, czuło się lepiej, miało większe zakresy ruchów. To zadziwiające, że jedna mała subtelna zmiana w sposobie poruszania ciała, wywołuje  tak potężną zmianę w odczuwaniu samego siebie. Daje uczucie lekkości i zachwytu, że tak mało, czyni tak dużo.

Ale to jeszcze nie wszystko w Dniu Żartów. Pierwszy raz w tym roku, dzięki figlom aury mogliśmy na świeżym powietrzu poćwiczyć Qigong. Połączeni  z niebem, ziemią i całym dobrodziejstwem Natury, w powolnych ruchach Lecącego  Żurawia, całym ciałem łączyliśmy sie z energią życia…

Życzliwość  gospodarzy Białego Domu, pyszna kuchnia i ogólna wygoda, dopełniały tę sielankowa atmosferę.

Dziękuję Ani i Beacie za stworzenie całej tej sytuacji, tak pięknej i pożytecznej.

Asia Starżyk

Siedzimy przed białym domem na drewnianych „kanapach” grzejąc się leniwie w wiosennym słońcu i snując rozmowy o „byle czym”. Ktoś poszedł na spacer w góry, ktoś inny wrócił, ktoś przybiegł zdyszany i zdumiony że tu tak nierówno… ktoś jeszcze siedzi nad strumieniem i robi zdjęcia żabom. W pewnej chwili młode cudne dziewczę w sukience zaczyna „taniec na linie” po belce zawieszonej nisko nad trawą. Ktoś chce zatrzymać tę chwilę, bo wygląda to nieziemsko – „czy ktoś ma aparat? No smartfona chociaż?” Patrzymy po sobie – nikt nie ma przy sobie telefonu, i tak nie ma zasięgu. Cudnie.

Dorota Fankulewska

Zauważam, że po zajęciach widzę intensywniej, spostrzegam dookoła więcej szczegółów. I to nie tylko świata zewnętrznego. Poszerzyło mi się pole widzenia spraw i problemów. Zmienił mi się punkt widzenia. To, co wydawało się skomplikowane stało się jasne i łatwe.